Humor - czyli o rowerach i rowerzystach na wesoło!

Ostatnia aktualizacja tego działu: 5. 01. 2014 r.

Życie rowerzysty czasem może ciążyć i przytłaczać, ale my już tak mamy, wciąż do przodu...

Wiejska babcia idąc drogą,
zobaczyła niedźwiedzia jadącego na rowerze.
Krzyczy więc podniecona i macha ręką:
- Ooo! Cyrk przyjechał!
Niedżwiedż zdziwiony:
- Jaki cyrk? Jadę do kumpla na ryby!

Teściowa jedzie na rowerze. Zatrzymuje ją zięć i pyta:
- Gdzie mama jedzie?
- A na cmentarz, synku.
- To dobrze, ale kto spowrotem przyprowadzi rower?!

Nad jeziorem ktoś pyta wędkarza:
- Biorą?
- Tak. Wczoraj rower, dzisiaj buty.

Jadącą na rowerze blondynkę zatrzymuje policjant.
Po sprawdzeniu stanu technicznego roweru mówi:
- Nie ma pani powietrza w tylnym kole!
A blondynka na to:
- Tak, to prawda, ale tylko na dole...

Spotyka się dwóch facetów:
- Skąd masz taki fajny rower?
- Wiesz, wczoraj spotkałem piękną kobietę jadącą tym rowerem,
na mój widok zatrzymała się, rozebrała do naga i mówi:
"Bierz, co chcesz!", więc wziąłem rower.

Baca łapie okazję na drodze, wreszcie udaje mu się złapać przejeżdżającego mercedesa.
Wsiada i jadą, ale po kilku kilometrach jakoś tak nudno się zrobiło,
więc baca się pyta:
- A co to panocku, za znacek z psodu?
- To? - mówi żartem kierowca pokazując na znaczek mercedesa
- To taki celownik, jak kogoś złapię w ten celownik, to już na pewno trafię.
- Aha.
Po kilku kilometrach patrzą, a tu drogą jedzie jakiś facet na rowerze.
Baca znudzony mówi:
- A weźcie, panocku, tego cłowieka w ten celownik...
Kierowca skręcił i faktycznie rowerzysta znalazł się "w celowniku",
ale ponieważ kierowca nie chcial iść do więzienia,
to w ostatniej chwili skręcił, by nie trafić rowerzysty.
Chwilę potem baca się odzywa:
- Iiiii, kiepski ten pański celownik, gdybym nie łotworzył drzwi,
to byśmy go w ogóle nie trafili.

- Proszę pani! Pani pies goni jakiegoś faceta na rowerze!
- Niemożliwe! Mój pies nie umie jeździć na rowerze.

Armia Polska postanowiła stworzyć w czasie wojny partyzantkę w kraju.
Zgłosiło się paru kamikadze.
Na przeszkoleniu generał tłumaczy im krótko, co mają robić:
- Wsadzimy was do samolotu, polecicie nad kraj,
trzy minuty od granicy wyskoczycie ze spadochronem.
-Pociągniecie za prawą rączkę. Jeśli spadochron zawiedzie, to za lewą.
Wylądujecie koło rzeki, tam w krzakach będzie rower,
pod siodełkiem pistolet i mapa. Tak dotrzecie do oddziału.
Franek był odważnym chłopem i zgłosił się, jak na prawdziwego patriotę przystało.
Leci samolotem, skoczył trzy minuty od granicy, jak pan generał przykazał.
Spadając chwyta za prawą rączkę - nic! - za lewą - d... blada, dalej nic.
Skonsternowany mruczy pod nosem:
- cholera..., jak i tego roweru w krzakach nie będzie, to ja p... taką partyzantkę!!!

Syn milicjanta dostał dwóję z geografii, bo nie wiedział, gdzie leży Afryka.
Po powrocie do domu spytał ojca.
Ten zbił syna za złą ocenę i powiedział, że odpowie jutro.
Na drugi dzień pyta o to swojego przełożonego.
Ten drapie się po głowie i mówi:
- Musi być gdzieś niedaleko,
bo u nas na warsztatach pracuje Murzyn i dojeżdża do roboty rowerem.

Czasy PRL-u.
Ksiądz jedzie do chorego. Zatrzymuje go milicjant:
- Bez świateł? Mandat 50 złotych!
- Synu, jadę do chorego z Panem Bogiem...
- Co?! We dwóch na rowerze?! 100 złotych!!!
Ksiądz płaci, odjeżdża i myśli:
"Jakie to szczęście, że nie wiedział, że Bóg jest w trzech osobach...".

- Ktoś mi ukradł rower - skarży się księdzu pastor.
- Wiem, jak go możesz odzyskać. Jutro w czasie nabożeństwa wymień dziesięć przykazań:
- kiedy dojdziesz do "nie kradnij", to jeden z parafian na pewno się zaczerwieni.
W poniedziałek ksiądz spotyka się z pastoremem i pyta:
- Czy sprawa z rowerem się wyjaśniła - pyta ksiądz?
- Tak, zrobiłem, jak mi poradziłeś,
ale kiedy doszedłem do "nie cudzołóż", przypomniałem sobie, gdzie go postawiłem...

Pytają bacę:
- Czy te trzy dziewczynki są twoimi córkami?
Baca na to:
- Nooo...
- Ale one urodziły się tego samego dnia!
- Nooo...
- ...w odstępach piętnastominutowych!!!
- No to co?! Dyć, Jo mom rower...

Piętnastoletni chłopak był w lesie i widział,
jak przyjechał samochód i wysiedł z niego facet i dziewczyna.
Facet mówi do dziewczyny:
- No, złotko, no to teraz cnotka albo piechotka.
Dziewczyna odpowiedziała:
- Piechotka.
Facet wsiadł do auta i odjechał. Dziewczyna zaś poszła piechotą.
Chłopak też przygadał sobie dziewczynę, ale nie miał auta.
Wzišł ją na ramę roweru, przywiózł do lasu i mówi:
- No, złotko, teraz cnotka albo piechotka.
- Cnotka - bez wahania odpowiedziała dziewczyna.
Chłopak nieco zaskoczony, zastanowia się chwilę i mówi:
- No dobra, to weź rower, a ja pójdę piechotą.

Roztargniony profesor został potrącony przez rowerzystę.
- Czy nie słyszał pan, jak dzwoniłem?!- złości się rowerzysta.
- Owszem, słyszałem, ale myślałem, że to telefon...

Z domu wariatów uciekło na rowerach dwóch pacjentów.
Po pewnym czasie jeden zatrzymuje się i spuszcza z tylnego koła powietrze.
- Co robisz? - pyta ten drugi.
- Mam za wysoko siodełko, więc w ten sposób go obniżam - odpowiada pierwszy,
na co ten drugi wymontowuje kierownicę oraz sztycę z siodełkiem i montuje je na odwrót:
kierownicę na miejscu sztycy z siodełkiem, a sztycę z siodełkiem na miejscu kierownicy.
- A co Ty robisz? - pyta drugiego pierwszy.
- Wracam, z wariatem nie jadę! - odpowiada drugi.

- Marysiu, w jaki sposób tak szybko wróciłaś do domu z miasta? - pyta mąż żonę.
- Franek wracał z miasta na rowerze, więc podwiózł mnie na ramie - odpowiada żona.
- Aha, na ramie... Zaraz, zaraz, przecież on ma damkę ... - zastanawia się mąż.

Jedzie facet super mercedesem i dogania rowerzystę. Postanowił mu pokazać, jak fantastyczne ma auto,
dodał gazu, na liczniku 120 km/h i bardzo blisko go wyprzedził.
Po chwili patrzy ze zdziwieniem, a rowerzysta go dogania i... wyprzedza.
Facet wkurzył się, dodał gazu, na liczniku 160 km/h i ponownie wyprzedza rowerzystę.
Ten po chwili znów go dogania i wyprzedza.
Facet w mercedesie znowu na gaz i wyprzedza rowerzystę z prędkością 200 km/h.
Po chwili rowerzysta po raz trzeci go dogania i wyprzedza.
Facet dogonił mercedesem rowerzystę, zatrzymał go i pyta:
- Co to za rower? Ja mam ekstra auto, jadę 200, a Ty mnie wyprzedzasz...
- To nie mój rower taki szybki, tylko szelka od spodenek zahaczyła mi się o lusterko w pana samochodzie...

Gazda codziennie chodził na Słowację do pracy. Wracając po południu, wiózł na rowerze wielki worek.
Celnicy wielokrotnie przeszukiwali ten worek, ale nigdy nic oprócz trawy nie udało się im znalezć.
Po pewnym czasie byli święcie przekonani, że gazda coś przemyca,
lecz nie mogąc tego odkryć, zaproponowali gaździe, że będzie mógł dalej
uprawiać swój proceder, pod warunkiem, że powie, co przemyca, bo ich zżera ciekawość.
Na to gazda: "A dyć rowery!"

Siedzi baca przy kałuży na polnej drodze,
aż tu nagle podjeżdża do niego rowerzysta i pyta:
- Baco, a głęboka ta kałuża?
- Nii, jeno koła panocku zamocycie!
Rowerzysta wjeżdża w wodę i nagle zaczyna tonąć, a góral mruczy pod nosem:
- Jakosik dziwne to wsyćko, jak tu rano kaczki przechodziły, to tylko im łapki zakryło...

Trzech wariatów ucieka ze szpitala.
Po drodze udaje im się ukraść dwa rowery, zwykły i damkę,
Dalej uciekają już na rowerach.
Wieczorem, podczas postoju, jeden z nich, ten, który jechał "na ramie" proponuje:
- Wiecie co? Połóżmy je na sobie, to może do rana będziemy mieli trzeci rowerek!
Tak też zrobili. Rano budzą się i patrzą na rowery - nadal tylko dwa.
Myślą więc:
- dlaczego nie ma trzeciego? W końcu jeden wykrzykuje na drugiego:
- Ach ty durniu, przecież zapomniałeś zdjąć gumy!!!

Podchodzi policjant do leżącego w rowie pijaka:
- Obywatelu, proszę natychmiast wstać,
bo zabierzemy do izby wytrzeźwień!
- Panie władzo, a część rowerowa może tu leżeć?
- Przepisy nie zabraniają.
- No to ja jestem dętka.

Obywatel do policjanta:
- Skradziono mi rower!!!
- Miał dzwonek?
- Nie!!!
- A światełko odblaskowe?
- Też nie!
- To płacisz pan mandat!

Wjeżdża baba do lekarza na rowerze z karabinem na plecach.
- Co jest grane, co pani jest? - pyta lekarz
- Wyścig zbrojeń!!!

Było trzech rowerzystów.
Jeden pojechał w prawo,
drugi w lewo,...a trzeci za nimi!

Wchodzi facet do windy, patrzy, a tam schody, więc mówi:
"Po cholerę mi ten kaloryfer, jak i tak zębów nie myję?"
Jaki z tego morał?
Nie zostawiaj roweru przed sklepem, bo ci czapka zamarznie.

Sherlock Holmes podjechał do sklepu rowerem. Zanim wszedł do środka,
do siodełka przyczepił karteczkę: "Kradzież zbyteczna - Sherlock Holmes".
Gdy wyszedł ze sklepu, w miejscu, gdzie przed chwilą stał rower, znalazł karteczkę:
"Pościg zbyteczny - Ryszard Szurkowski".

Mama mówi do synka:
- Kaziu, nie pij wody z kałuży, przecież tam żyje mnóstwo bakterii - mówi mama!
- Już nie, kilka razy przejechałem po nich rowerem!

Mały Jasio po raz pierwszy w życiu poszedł z mamą do cyrku.
Z ciekawością ogląda popisy akrobatów jeżdżących na jednokołowym rowerze.
Po występie pyta mamę:
- Czy jak oni się kiedyś dorobią na tych występach,
to kupią sobie normalny, dwukołowy rower - prawda?

- Czym się różni blondynka od roweru?
- Rower najpierw się pompuje, a potem wsiada, a z blondynką jest odwrotnie!

Jaś z Małgosią spacerowali sobie po parku.
Była piękna pogoda, po alejkach jeździły dzieci na rowerach, spacerowali zakochani.
A że była wiosna i w ogóle, nabrali ochoty na małe bara-bara...
Znaleźli odpowiednie miejsce, Małgosia położyła się więc na trawie, na niej Jasio...
Nagle Małgocha wrzeszczy:
- Aaaaaaach!!!
- Tak ci dobrze, Małgosiu?!
- Nie, ale właśnie rower przejechał mi po szyi...

Pewnego razu mały Jasio wszedł do pokoju rodziców i przyłapał ich na uprawianiu seksu.
- Tatusiu, co robisz? - pyta Jasio.
- Ehm.. nooo... mamusia chciała mieć bobaska...- mówi tatuś.
Na to Jaś kładzie się obok mamusi i mówi:
- No, to ja chcę rowerek!

Przychodzi dzieciak do matki i pyta:
- Mamo, ja jestem Cyganem czy Żydem?
- Oczywiście jesteś Cyganem, tak jak ja!
Idzie do ojca i pyta:
- Tato, ja jestem Cyganem czy Żydem?
- Oczywiście, że jesteś Żydem tak jak ja, ale dlaczego pytasz?
- Bo mój kolega ma rower do sprzedania i nie wiem,
czy się z nim targować czy mu ten rower ukraść...

Pytanie do Radia Erewań:
- Czy to prawda, że w Moskwie na Placu Czerwonym rozdają za darmo mercedesy?
- Tak, to prawda, tyle że nie w Moskwie, a w Leningradzie, i nie na Placu Czerwonym,
tylko na Newskim Prospekcie, i nie mercedesy, tylko rowery, i nie rozdają, lecz kradną.

Spotyka niedźwiedź zajączka na rowerze.
- Zajączku, skąd masz rower?
- Nie pije się, to się ma - odpowiada zajączek.
Na drugi dzień jedzie zajączek rowerem,
a obok niego przelatuje niedźwiedź helikopterem.
- Niedźwiedziu, skąd masz taki ładny helikopterek?
- Sprzedało się butelki, to się ma...

Pewien misjonarz, spędził długie lata wśród dzikich w dżungli.
Uczył ich uprawy ziemi, samodzielności i samowystarczalności.
Pewnego dnia przyszedł do niego list, w którym dowiaduje się, że ma wracać do domu.
Przypomniał sobie, że zanim wróci, obiecał nauczyć wszystkich w wiosce cywilizowanego języka,
tak by mogli porozumieć się z cywilizowaną resztą świata.
Wziął więc wodza na spacer po lesie; wskazał na drzewo i powiedział:
- To jest drzewo.
Wódz patrzy na drzewo i powoli powtarza:
- Drzewo.
Następnie pokazuje na skałę i mówi:
- To jest skała.
Wódz znowu posłusznie powtarza - skała.
Misjonarza ogarnia entuzjazm, że nauka tak łatwo idzie,
Nagle jednak słyszą obydwaj jakieś szamotanie w zaroślach.
Gdy podchodzą, widzą parę z wioski uprawiającą żywiołowo seks.
Misjonarz jest zmieszany i nie zastanawiając się, rzuca:
- Eeee... Rower... Jechać na rowerze!
Wódz patrzy chwilę na parę, wyjmuje swoją dmuchawę i zabija oboje.
Misjonarz wścieka się:
- tyle lat wpajania w nich zasad cywilizowanego świata, dobroci dla bliźnich,
a tu taki barbarzyński mord
- jak wódz mógł ich tak bezlitośnie zabić?
Wódz odpowiada krótko:
- Moja rower!!!

Starsza kobieta kupuje w aptece dwie prezerwatywy,
... i ku zdumieniu wszystkich obecnych zaczyna je naciągać na nogi.
- Babciu - zagaduje ją delikatnie młody mężczyzna - prezerwatyw nie zakłada się na nogi...
- A co wy tam wiecie! Słyszałam w telewizji o takiej nowej chorobie, co się ją łapie od pedałów,
...a ja niestety jeżdżę dużo na rowerze.

Czerwony Kapturek (CK) jechała sobie na rowerku do Babci.
Nagle wyskoczył Wilk i połamał Kapturkowi rower. No to CK się rozbeczała i pobiegła do Misia.
- Misiu, Wilk mi popsuł rower!
- OK, nie becz, zajmę się tym.
Poszedł do Wilka i mówi mu:
- Albo mi tu pospawasz ten rower i poskładasz jak należy, albo będę bił, że ho, hooo...!
Wilk się wystraszył i dalej zaczął naprawiać - spawa, skręca,
rower w końcu jest gotów i CK może dalej jechać.
Wilk jednak nie dał za wygraną i szybko dotarł do domku Babci,
po czym ją zjadł babcię i przebrał się za nią.
CK dociera do domku Babci, wchodzi i pyta:
- Babciuuu, a dlaczego ty masz takie czerwone oczyyy??
Na co Babcia-Wilk:
- Od spawania, ty taki....owaki kapturku!!!! Od spawania twojego cholernego rowerka!!!

Wpada zdenerwowany zając do knajpy i krzyczy:
- Kto mi pomalował rower na zielono!?
Wstaje niedźwiedź:
- Ja, a co?!
Zając (przyciszonym głosem):
- E...Nic, tak tylko chciałem spytać z ciekawości, kiedy wyschnie...

Rodzice leżą w łóżku, a Jaś podsłuchuje pod drzwiami, co mówią:
- Kochany - chciałabym, aby to była dziewczynka...
- Tak kochanie, dostaniesz dziewczynkę...
W tym momencie Jaś nie wytrzymał, i ujawnił się. Zdenerwowany krzyczy do rodziców:
- A ja chcę żołnierzyki, klocki i rower!

Smutny Jasio przychodzi do mamy, wdrapuje się jej na kolana i przymilnie prosi:
- Mamusiu, proszę cię,
-wykreśl z mojego listu do świętego Mikołaja kolejkę elektryczną,
...i wpisz rower górski.
- To nie chcesz już kolejki?
- Chciałem, ale już ją znalazłem w szafie...

Jasio wraca ze szkoły i mówi do mamy:
- Wszyscy się ze mnie śmieją i mówią, że mam dużą głowę.
- To nieprawda, Jasiu, wcale nie masz dużej głowy.
Nagle słychać łomot w przedpokoju. Wpada ojciec Jasia i krzyczy:
- Co za idiota postawił tam rower?!
Na to mama:
- To nie rower, to przecież okularki Jasia!

Późnym wieczorem policjant zatrzymuje rowerzystkę-blondynkę.
- Jeśli nie świeci pani lampka przy rowerze - poucza
- powinna pani zejść i poprowadzić rower.
- Już próbowałam. Wtedy też nie świeci.

Czy wiecie, że to Polacy wymyślili triathlon?
Bo to tylko w Polsce jedzie się na basen rowerem, a wraca na piechotę...

Dwóch wariatów ucieka w nocy na motorze, a z przeciwka jedzie ciężarówka na światłach.
Jeden mówi do drugiego:
- Wal między te dwa rowery.

Dwóch wariatów uciekło ze szpitala na rowerze.
Jechali, jechali, w końcu zmęczeni położyli się pod lasem na nocny odpoczynek.
Wprawdzie lato było, ale noc zapowiadała się zimna,
więc wspólnie uradzili, że przykryją się rowerem.
Rano jeden wstaje, przeciąga się i pyta drugiego:
- Jak się spało?
- Dobrze, tylko strasznie zmarzłem!
- Dziwne, mnie było w sam raz, ale już wiem, czemu ci było zimno,
...bo w twoim kole brakuje dwóch szprych!!!

Asfaltową szosą biegnie facet w sportowym kostiumie i kolarskiej czapeczce,
przez piersi mając skrzyżowane dwie dętki rowerowe. Na polu widzi żniwiarza:
- Panie, czy to tędy biegnie trasa wyścigu dookoła Polski?
- Tak. Ale czemu nie ma pan roweru?
- Roweru?... Cholera, od początku wiedziałem, że czegoś zapomniałem!!!

W czasie przechodzenia przez skrzyżowanie kobieta została potrącona przez rowerzystę.
Zaczyna mu złorzeczyć, a facet na to mówi:
- Czego się tak, babo, drzesz?! Bogu powinnaś raczej dziękować. Szczęściara...
- A dlaczego mam się czuć szczęśliwa?
- Dzisiaj mam wolny dzień, a normalnie to na tej trasie jeżdżę autobusem.

Jedzie sobie Francek na rowerze obwieszonym siatkami z butelkami na mleko i nagle,
bez jakiejkolwiek sygnalizacji skręca w lewo. Pisk opon,
samochód ledwo wyhamował.
Kierowca wyskakuje z auta i drze się na Francka, a on na to spokojnie:
- A co pieronie? Nie widzisz butelek na mleko w siatkach?
-To jest przeca jasne, że jo musioł skręcać do mleczarni...

Kawały i kawałki inne niż rowerowe:

W autobusie jedzie ładna kobieta, na kolanach trzyma rasowego pieska.
Stojący obok meżczyzna zagaja:
- Chciałbym być na miejscu tego pudelka...
- Nie sądzę....jadę do weterynarza przyciąć mu ogonek.

Cykloturysta TV Channels presents: Humor znaleziony w sieci!

Korzeń - trudny orzech do... załadowania na rower, zwłaszcza kiedy jesteśmy po solidnej dawce alkoholu, ale co tam... Sami zobaczcie!

Mietek żul - Wyjście z baru po piwie, to nic, ale dotarcie, nawet pieszo z rowerem do domu w takim stanie, to już nie lada wyczyn. No, i tyleż przygód po drodze, z którymi Mietek musiał się zmagać... Ech, życie rowerzysty, zwłaszcza pijanego, nie jest łatwe. A więc kochani, jak pijemy, nie jedziemy i basta!